30 marca, 2014

Trzęsę portkami


Pięć (!!!) lat temu przebiegłam po rozżarzonych węglach (i mam to udokumentowane), a później wokół tego samego ogniska do utraty tchu wyskakiwałam taniec belgijski. Te same pięć lat temu z mocno uszkodzoną kostką weszłam na Rysy, bo nie było innego wyjścia. Organizm zamiast mdleć, kazał mi iść - powoli i z grymasem bólu, ale ciągle do przodu. Na przeklęte buty trekkingowe, które po półrocznym związku nagle wywinęły mi taki numer, nie mogę spojrzeć do dziś.
Zrobiłam kilka rzeczy zupełnie wbrew własnej głowie, a od dwóch tygodni robi mi się słabo na myśl o tym, że przez najbliższe dwa lata, tydzień w tydzień, będę musiała sama sobie zaaplikować zastrzyk (kolejne badanie kliniczne in progress, ale o tym opowiem jak już uporam się z dbaniem o pokonanie kolejnego poziomu zaawansowania na studiach). Igieł boję się najbardziej na świecie i chociaż raz strzykawkę obsłużyłam samodzielnie, to wpakowanie jej w udo wspaniałomyślnie umożliwiłam mojej ulubionej pielęgniarce. Jeżeli tym razem uda mi się przeżyć ten moment, chyba wpiszę to sobie w CV.

12 komentarzy :

  1. Będzie dobrze. Zastrzyki są super. Pomyśl sobie, że dzięki temu będziesz zdrowa i szczęśliwa. A jeśli to nie pomoże, to pomyśl, że pewnego dnia wygrasz kupę kapusty i wydasz ją na co tylko chcesz. Właściwie to nie ma żadnego związku, ale a nuż pomoże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpakowałam. Dwa i w brzuch. Oczywiście dłoń potrzebowała kopa na rozpęd przy wkładaniu igły, ale oponka po raz pierwszy okazała się przydatna. Teraz tylko czekam na kapustę.

      Usuń
  2. ja nie robiłam sobie nigdy zastrzyku, ale igły bardzo lubię ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwna jesteś, jak można igły lubić? :P

      Usuń
  3. samych igieł się nie boję, ale igieł w moim ciele już tak, a zwłaszcza w żyłach [na sama myśl już mnie wszystkie "zgięcia" bolą].
    życzę powodzenia z nimi.

    OdpowiedzUsuń
  4. kurczę, musi być dziwnie samemu sobie robić zastrzyki... ale pewnie szybko przywykniesz. igieł nie ma się co bać, to nic takiego. you go girl!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem zabawne uczucie, ale nie zachęcam do sprawdzania bez konieczności ;) Mimo że duma z siebie jest spora!

      Usuń
  5. KIM JESTEŚ? JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ!

    OdpowiedzUsuń
  6. Okurcze! Podziwiam, ja nie dałabym chyba rady:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nie bardzo jest inne wyjście ;)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka