Cześć, jestem Anna i nie umiem rozpocząć tego wpisu tak, żeby czymkolwiek różnił się od wypracowania gimnazjalisty. Mam bardzo wrażliwą skórę - szczególnie twarzy - i znajomą blogerkę, która rozumie moje problemy. Kiedy przez blogi przetoczyła się fala recenzji produktów Decubalu, dostała je też Stri, która po wyrobieniu sobie na ich temat opinii przekazała mi w prezencie kilka odlewek. To chyba nie jest najlepsze słowo, bo piankę do twarzy odlać byłoby trudno. Pianka przyszła w oryginalnym opakowaniu, zrobiła dobre wrażenie, więc kupiłam ją ponownie w kiepskim momencie mojego życia. Wyglądałam wtedy dużo gorzej niż tutaj.
![]() |
| zdjęcie wzięłam z ceneo.pl, bo zanim pomyślałam o obfotografowaniu własnej butelki, produktu zrobiło się go za mało i nie wyglądało już ładnie |
Marki skandynawskie kojarzą mi się z przystępną ceną, nieprzekombinowanym designem i funkcjonalnością. Duńczycy od tych skojarzeń nie odstają: za 17 złotych stałam się właścicielką 150 ml płynu zamkniętego w butelce z pompką. Opakowanie nie rzuca się w oczy, ale umówmy się: już dawno przestałam kupować kosmetyki ze względu na dizajn, a wszelkie substancje zapachowo-ozdobne wzbudzają moją nieufność.
To była moja pierwsza pianka w życiu i nie do końca wiedziałam, czego mam się po niej spodziewać. Zaskoczyła mnie miękkość produktu po rozprowadzeniu na skórze. Początkowo z uporem maniaka wyciskałam na dłoń dwie pompki, jednak ostatecznie załapałam że już jedna spokojnie wystarczy na porządne umycie twarzy twarzy. Jeśli na twarzy mej gościła szpachla, rozprawiałam się z nią wcześniej płynem micelarnym. Nie polecam pomijania tego kroku osobom niecierpliwym, zmywanie pandy z twarzy uciążliwe może nie jest, ale wieczoru nie uprzyjemni: fejsłosz w kontakcie z kolorówką trochę się maże.
Mimo że nie odczułam nawilżenia twarzy, nie czuję się zawiedziona właściwościami pianki. Nie pogorszyła mojego stanu, przez bardzo długi czas nie wywoływała pieczenia* i bardzo dobrze oczyszczała. Nie tylko suchoskórej kosmetyk przypadł do gustu: moja koleżanka z cerą trądzikową i przetłuszczającą się kupiła własny egzemplarz po kilkudniowym korzystaniu z moich zapasów.
*Żeby jednak różowo nie było, przyszedł i na nią czas. Od niedawna w zetknięciu ze skórą czuję szczypanie i pieczenie, ale prędzej czy później reaguję tak niestety na sporo produktów. Tutaj nieprzyjemna rekacje wystąpiła dość późno, więc wspaniałomyślnie wybaczam. Trochę bardziej zła jestem za to na przycinającą się pompkę, po zużyciu ok. 70% pianki musiałam skakać po pompce od sześciu do dwudziestu czterech razy.
Mimo że nie odczułam nawilżenia twarzy, nie czuję się zawiedziona właściwościami pianki. Nie pogorszyła mojego stanu, przez bardzo długi czas nie wywoływała pieczenia* i bardzo dobrze oczyszczała. Nie tylko suchoskórej kosmetyk przypadł do gustu: moja koleżanka z cerą trądzikową i przetłuszczającą się kupiła własny egzemplarz po kilkudniowym korzystaniu z moich zapasów.
*Żeby jednak różowo nie było, przyszedł i na nią czas. Od niedawna w zetknięciu ze skórą czuję szczypanie i pieczenie, ale prędzej czy później reaguję tak niestety na sporo produktów. Tutaj nieprzyjemna rekacje wystąpiła dość późno, więc wspaniałomyślnie wybaczam. Trochę bardziej zła jestem za to na przycinającą się pompkę, po zużyciu ok. 70% pianki musiałam skakać po pompce od sześciu do dwudziestu czterech razy.
Nie odkryłam jeszcze od ilu znaków recenzja produktu myjącego zamienia się w rozwodzenie się nad pierdołami, więc jeszcze tylko szybko Wam powiem, że w aptece cefarm24.pl można teraz kupić je za 10 zł z groszami. Oferta nie dla chomików, bo produkt jest ważny do czerwca 2014 roku.
