26 marca, 2014

DECUBAL Face Wash: nawilżająca pianka do mycia twarzy

Cześć, jestem Anna i nie umiem rozpocząć tego wpisu tak, żeby czymkolwiek różnił się od wypracowania gimnazjalisty. Mam bardzo wrażliwą skórę - szczególnie twarzy - i znajomą blogerkę, która rozumie moje problemy. Kiedy przez blogi przetoczyła się fala recenzji produktów Decubalu, dostała je też Stri, która po wyrobieniu sobie na ich temat opinii przekazała mi w prezencie kilka odlewek. To chyba nie jest najlepsze słowo, bo piankę do twarzy odlać byłoby trudno. Pianka przyszła w oryginalnym opakowaniu, zrobiła dobre wrażenie, więc kupiłam ją ponownie w kiepskim momencie mojego życia. Wyglądałam wtedy dużo gorzej niż tutaj

zdjęcie wzięłam z ceneo.pl, bo zanim pomyślałam o obfotografowaniu własnej butelki,
 produktu zrobiło się go za mało i nie wyglądało już ładnie
Moja twarz jest na tyle problemowa, że każda jej część jest z innej bajki. Nos przetłuszcza się i usiany jest czarnymi kropkami, na czole i pod oczami już dawno pojawiły się widoczne zmarszczki (aż ręka drży, aż kusi żeby sięgnąć po kwasy), między brwiami, pod nosem i znów na czole widać objawy łojotokowego zapalenia skóry, a w każdym z tych miejsc pojawiają się zmiany typowo atopowe - cyrk na kołach! Priorytetem jest nawilżenie, ukojenie, walka z podrażnieniami i suchymi plackami - pod tym kątem dobieram kosmetyki do pielęgnacji, a nad całą resztą próbuję zapanować maściami.

Marki skandynawskie kojarzą mi się z przystępną ceną, nieprzekombinowanym designem i funkcjonalnością. Duńczycy od tych skojarzeń nie odstają: za 17 złotych stałam się właścicielką 150 ml płynu zamkniętego w butelce z pompką. Opakowanie nie rzuca się w oczy, ale umówmy się: już dawno przestałam kupować kosmetyki ze względu na dizajn, a wszelkie substancje zapachowo-ozdobne wzbudzają moją nieufność.

To była moja pierwsza pianka w życiu i nie do końca wiedziałam, czego mam się po niej spodziewać. Zaskoczyła mnie miękkość produktu po rozprowadzeniu na skórze. Początkowo z uporem maniaka wyciskałam na dłoń dwie pompki, jednak ostatecznie załapałam że już jedna spokojnie wystarczy na porządne umycie twarzy twarzy. Jeśli na twarzy mej gościła szpachla, rozprawiałam się z nią wcześniej płynem micelarnym. Nie polecam pomijania tego kroku osobom niecierpliwym, zmywanie pandy z twarzy uciążliwe może nie jest, ale wieczoru nie uprzyjemni: fejsłosz w kontakcie z kolorówką trochę się maże.

Mimo że nie odczułam nawilżenia twarzy, nie czuję się zawiedziona właściwościami pianki. Nie pogorszyła mojego stanu, przez bardzo długi czas nie wywoływała pieczenia* i bardzo dobrze oczyszczała.  Nie tylko suchoskórej kosmetyk przypadł do gustu: moja koleżanka z cerą trądzikową i przetłuszczającą się kupiła własny egzemplarz po kilkudniowym korzystaniu z moich zapasów.

*Żeby jednak różowo nie było, przyszedł i na nią czas. Od niedawna w zetknięciu ze skórą czuję szczypanie i pieczenie, ale prędzej czy później reaguję tak niestety na sporo produktów. Tutaj nieprzyjemna rekacje wystąpiła dość późno, więc wspaniałomyślnie wybaczam. Trochę bardziej zła jestem za to na przycinającą się pompkę, po zużyciu ok. 70% pianki musiałam skakać po pompce od sześciu do dwudziestu czterech razy.

Nie odkryłam jeszcze od ilu znaków recenzja produktu myjącego zamienia się w rozwodzenie się nad pierdołami, więc jeszcze tylko szybko Wam powiem, że w aptece cefarm24.pl można teraz kupić je za 10 zł z groszami. Oferta nie dla chomików, bo produkt jest ważny do czerwca 2014 roku. 

21 komentarzy :

  1. no właśnie Stri tę piankę poleca :)
    a ja jej nie mogę na moim zagwizdupiu znaleźć.. może jak do Szczecina kiedyś pojadę będę miała więcej szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla odmiany ja nigdzie nie widziałam jej w Warszawie, a w Białymstoku natknęłysmy się na siebie całkiem przypadkiem. Szukaj, warto!

      Usuń
  2. współczuję tak problemowej cery :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaryzykuję stwierdzenie że jest jak dziwka, bo pieprzy się jak może ;)

      Usuń
    2. najgorsze jest to, że to zdaje się być bardzo trafne porównanie :(

      Usuń
    3. Z doborem słów radzę sobie lepiej niż z poskromieniem własnej skóry :D Aaaaale! Zmieniłam krem i wyrzuciłam gluten z diety kilka dni temu, nie wiem czy niestety czy na szczęście, ale widzę pewną poprawę :> Podejrzewam, co generalnie może być źródłem problemu, tylko nic na razie nie chcę stwierdzać na 100%.

      Usuń
  3. ja ją lubię, jak zresztą wszelkie pianki :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w kolejce miniaturki LRP i sławnej Pharmaceris, dowiem się czy pianki generalnie są dla mnie miłe, czy tylko teraz miałam szczęście :)

      Usuń
  4. Aniu,

    wspaniała, przydatna recenzja. Piątka. Siadaj do ławki i przestań szczypać kolegę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pszepani, mogę do toalety?

      Usuń
    2. Od tego jest przerwa.

      Usuń
    3. [szlag, cholerny głód nikotynowy mnie zabije...]

      Usuń
  5. Mi nie podpasowała, kiepskie jak dla mnie sa te kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako że z pozostałymi miałam kontakt tylko w okrojonej wersji, nie jestem pewna co mam powiedzieć o ogóle. Ale pianka dała radę, spełniła dwa podstawowe zadania: myć i nie szkodzić.

      Usuń
  6. Lubię pianki do oczyszczania ale tej jeszcze nie próbowałam, Wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tania jest i sporo dziewczyn za nią przepada: próbuj!

      Usuń
  7. Bardzo lubię tę piankę, aktualnie używam ją do porannego mycia twarzy :) Delikatna, skuteczna i wydajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przyjemna w użyciu: lubię masować nią twarz :)

      Usuń
  8. Ja zużyłam 3 opakowania i pompko mi się nie popsuło ani razu, ciekawostka..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej od Ciebie też nic się nie stało z opakowaniem, tylko teraz muszę się napompować żeby wydostać pianę.

      Usuń
  9. Tę piankę darzyłam dużą sympatią. Zużyłam 2 opakowania. Teraz mam Pharmaceris N i w gruncie rzeczy to bardzo podobne produkty :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka