11 listopada, 2015

Organique: shea butter body balm

Jeszcze nie do końca łapię ten algorytm, na podstawie którego dobiera się gadżety do zdjęć na bloga. Człowiek uczy się całe życie, oui?

Od marca 2015 przymierzam się do tego, żeby Damie z zadyszką napisać komentarz ("jak masło shea uratowało moją duszę") w którym zgadzam się z nią, że shea jest super. Do dziś tego nie zrobiłam, ale jak człowiek żyje z czarnym psem u boku to - uwierzcie mi - nie takie rzeczy odwleka w nieskończoność. Funkcjonuję trochę jak w komorze dźwiękoszczelnej z brudnymi szybami, leki nie do końca mi pomagają, więc może jak na dobre zacznę terapię to przestanę bać się wysyłania maili i innych wariacji na temat mierzenia się z rzeczywistością. Szczęśliwie od wielu lat znajduję w sobie resztki poczucia obowiązku i nic permanentnie nie spieprzyłam (albo z każdym krokiem przekonuję się, że nie tak wygląda koniec świata), ale na wszelki wypadek trzymajcie kciuki.

07 listopada, 2015

Sylveco: wygładzający peeling do twarzy


Przychodzi zima, skóra atopika wymęczona ogrzewaniem i suchym powietrzem skrzypi i się osypuje, każde dotknięcie piecze i boli, a na myśl o kontakcie z kosmetykiem innym niż Lipobase człowiekowi chce się wyć i skomleć. Mam ciarki na myśl o choćby zeszłorocznej zimie, kiedy nosiłam na twarzy maskę z parafinowego podkładu, a zdzierać go chciałam razem z okruszkami naskórka peelingiem mechanicznym.

28 października, 2015

(balsam do ciała)^3

Trzy puste butelki turlają mi się po przestrzeni życiowej tak długo, że chociaż oczy zamykają mi się same, na tapet (tapet, nie tapetę) jeszcze dziś wjadą balsamy do ciała.

 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka