Moje pierwsze starcie z Emolium miało miejsce lata temu. Od tej pory marka kojarzyła mi się głównie z lepkim olejkiem do kąpieli, o którym wystarczyło tylko pomyśleć, żeby skóra zaczęła niepokojąco swędzieć.
Moje drugie starcie z Emolium (i przedstawicielką marki) miało miejsce latem 2015 na premierze powyższej emulsji. Tym razem dyskomfort wiązał się z tym, że o iwencie dowiedziałam się tuż przed pracą, było wściekle gorąco, wszystkie wyjściowe ubrania właśnie się prały a ja miałam nieogolone nogi. W takich momentach szczególnie nie znoszę narzucanych nam standardów urodowych.


